Bloog Wirtualna Polska
Są 1 260 333 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Stopklatka

sobota, 03 września 2016 9:03

Wiem..Wiem… nie zaglądałam tu dawno temu. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale uważam, że dopiero kłopoty sprawiają, ze w swoim codziennym, zabieganym życiu zatrzymujemy się na chwilę- stopklatka- i zaczynamy rozglądać dookoła, tak jakbyśmy wyszli ze swojego ciała i oglądali świat, który dzieje się wokół nas.  Ja tak mam…

Minął ponad rok od ostatniego wpisu i kilka dobrych lat od momentu, kiedy wyzdrowiałam- tak, piszę, „kiedy wyzdrowiałam”, gdyż uważam, ze czas należy mierzyć od dobrych zdarzeń, nie zaś od tego, co nas przybiło, złamało. To taki sposób, aby myśląc o odstępie czasu miedzy wydarzeniami przywoływać tylko dobre zdarzenia.Znów mam kłopoty, znów rozterki, znów nie wiem, w którą stronę iść dalej….

Przez ten czas wiele się zmieniło.

 

Przede wszystkim nie ma już mojej Mamci- osoby, która była filarem mojego życia, moja ostoja, moim ciepłym azylem i moją najlepszą przyjaciółką.

 

Z chwilą, kiedy tracimy rodzica, zaczynamy być dorośli. I nie ma znaczenia ile mamy lat w chwili utraty- 10, 20, 40 czy 60-dopiero wtedy stajemy się w pełni odpowiedzialni za swoje wybory, dopiero wtedy przestajemy być dziećmi.

 

Od roku jestem dorosła. Wcale mi się to nie podoba.

 

Swoje decyzje podejmuję bądź to z prędkością światła ( i to zazwyczaj oznacza w dalszej perspektywie kłopot) bądź to niczym osiołek, któremu w żłoby dano pyszne smakołyki- zastanawiam się, namyślam, nie potrafię zdecydować i w rezultacie, bądź to nie zdążę dokonać wyboru, bądź to pozostaje mi tylko jedno rozwiązanie, które wybieram i przez cały czas tęsknię za utracona możliwością, – bo przecież tamto byłoby na pewno lepsze.

 

Moje życie z czasu, gdy Mamcia była było takie proste..Niby mogłam sama podejmować swoje decyzje, ba, nawet wydawało mi się, ze to robiłam, ale poprzez to, ze dzieliłam się z nią swoimi przemyśleniami i wyborami zrzucałam z siebie odpowiedzialność za ewentualne negatywne konsekwencje-, bo przecież mówiłam Mamci, a ona mogła mnie od pomysłu odwieść, odciągnąć, zbić pasem i powiedzieć NIEEE!

 

Możliwe, ze na podstawie tego, co napisałam wyżej maluje się Wam obraz człowieka, który pomimo swoich „dzieci” lat nadal wykonuje polecania swoich rodziców- nic bardziej mylnego. Od zawsze byłam nadzwyczaj samodzielna.

 

Tato przypomina mi, jak mając lat 3, idąc nim za rękę ( a było to bardzo trudne biorąc pod uwagę fakt różnicy wzrostu miedzy 180 cm wysokości facetem a małym brzdącem) i dochodząc do przejścia dla pieszych wolałam głośno: „ja siama!ja siama i juś!”. Oczywiście przechodziliśmy razem, ale nasze ręce nie były w uścisku. Tatuś asekurował mnie, szedł grzecznie z boku, rozglądając się naokoło i drżąc pewnie, aby nie przyszło mi na myśl przebiec, uciec, potknąć się itd., ale pozwalał mi być samodzielną. Pozwalał mi na samodzielną decyzję, ale był obok. Nie ingerował, nie zabraniał, ale asekurował i wspierał.

 

 

I tak wyglądało moje dotychczasowe Zycie z Mamcią- nie krytykowała, nie zabraniała, wysłuchiwała i z niesamowitą intuicją wyczuwała, jaka jest moja prawdziwa motywacja i jaką decyzję chcę podjąć- zawsze mi kibicowała i nigdy nie dążyła do zmiany moich planów- pozwalał mi być dorosła-, ale asekurowała i w razie złego wyboru dzielnie trwała ze mną w tej negatywnej, stworzonej przez mnie rzeczywistości. I zawsze umiała znaleźć dobrą stronę takie sytuacji….

Była najlepsza.


Podziel się
oceń
1
44

komentarze (2542) | dodaj komentarz

WRÓCIŁAM :-)

niedziela, 07 grudnia 2014 22:57

I znów minęło parę dobrych miesięcy... jestem nowa...zarówno cieleśnie jaki i w głowie....dajcie mi chwilkę... pomyślę jak chcę opowiedzieć to wszystko co się wydarzyło i ..opisze :-)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

CHEMIA

niedziela, 16 grudnia 2012 11:41

Od mastektomii mineło juz prawie 5 miesiecy, w tym czasie przyjełam w siebie 5 chemii. Nie moge pisac o tym jak wygladaly poszczególne wlewy, bo na sama myśl mam mdłosci. W kazdym badź razie okropieństwo na maxa. Łysa, szara, pozbawiona rzęs i cięzsza o 8 kg- oto bilans tego leczenia . Ale chyba jednak w tym wszystkim szczęsliwa:-). Został mi ostatni wlew- 02.01.2013r. , a potem nowe życie i nie przyjmuję innych opcji. Potem wyścig po nową pierś- nową , lepszą, wiekszą, ładniejszą i wiecznie twardą ;-(. Do wakacji mam zamiar mieć ja w sobie i wylegiwać się na plaży w skapym bikini. Taki mam plan.


Podziel się
oceń
1
4

komentarze (16) | dodaj komentarz

MASTEKTOMIA

sobota, 01 września 2012 22:46

Pobudka. Prysznic. Ostatni prysznic z obiema piersiami. Przyglądam się im- tak bardzo je lubie- obie. Próbuję pocałowac tę w ktorej zalęgło się znalezisko. Nie sięgam, sa takie male..Przekazuję pocałunek całując dłoń , a potem dotykając nią piersi. Żegnaj malutka....

Głupi Jaś- mala tabletka, po której należy położyć się do łóżka, wyłączyć telefon i zasnąć. Nakladam antyżylakowe rajstopy i koszulkę. Dziwna. Po zawiązaniu nierówno układa się pod szyją.

-A jak Pani ją założyła? Wiązania mają być z tyłu..

- Ale wtedy widać mi pupę..

- Tak ma być, proszę sie przebrać.

- Ale ja mam operację z przodu, więc jak się do mnie dobiorą?

- Podczas operacji nie będzie jej Pani miała na sobie..

Dzwonię do Heleny.

- Hela wyglądam jak wariatka, dali mi koszulkę z dziurą na pupie i kazali nałożyć białe pończoszki..Hela , a jak oni kręcą porno , a potem sprzedają w necie...

- Kurde Hela, jak każą Ci wlożyć kwiat we włosy to uciekaj..wtedy mamy pewność , że to nie będzie zwykla operacja...

Wkładam tabletkę do ust i popijam małym łykiem wody.Telefonem kręcę film, aby mieć pamiątkę...

Po kilku minutach czuję senność. Zamykam oczy. Budzę się..minęło 40 minut. Czuję się zupelnie normalnie. Idę do recepcji.

- Dlaczego Pani chodzi, powinna Pani leżeć i spać.

- Ale mi sie nie chce spać... i ostrzegam, że jesli narkoza zostanie obliczona w ten sam sposób i obudze się w trakcie zabiegu to wrócę tu i pozabijam 0:-).

Znow kłade się do łóżka. Za chwilę przychodzą pielęgniarki, przewożą mnie na blok. Wenflon.Pończoszkę z prawej nogi ściagją mi do kolana, przylepiają jakiś czujnik. Żylaki mam jak w banku;-).

-To maska z tlenem , prosze oddychać- ktos podaje mi maskę odwracając się ode mnie plecami i rozpoczynając rozmowę z inną osobą z personelu.Maska zsuwa się z mojej twarzy.To pewnie narkoza, a o tlenie mowią, aby się denerwować. Muszę wciągnąć jej jak najwięcej.Próbuję za wszelką cenę dostać się do źródła narkozy.

- Spokojnie, dlaczego się Pani kręci?

- Próbuję "wcelować" w maskę;-).

W wenflon podawany jest jakas substancja w strzykawce.

- Zaraz zakręci się w głowie...

- Nic się nie kręci..

-Zaraz się zakręci..

-No właśnie nic się nie kręci...

 

 

 

 


Podziel się
oceń
1
2

komentarze (15) | dodaj komentarz

SZPITAL

sobota, 01 września 2012 22:21

Szpital jest niewielki, ale dośc cywilizowany. Sale czteroosobowe z własną lazienką i toaletą. Piętro zielone. To dobrze,zielony to kolor nadziei, której każdej z nas tak bardzo teraz potrzeba. Do szpitala odwiozła mnie Helena z mężem- jak zwykle stanęła na wysokości zadania, bo pewnie bez niej ucieklabym na koniec świata i tyle by mnie widzieli.

Przyjęcie na oddzial przez przemiłą Panią pielegniarkę, krótka ankieta do ktorej odpowiedzi udzieliła Helena- ja nie bardzo kontaktowalam co się dzieje- bylam przerażona. Rozmowa z anasteziologiem.

- Czy ma Pani jakieś pytania?

- Tak, czy istnieje możliwość , że pacjent obudzi się w trakcie zabiegu?

-Hm... istnieje taka możliwość, ale podczas zabiegu dokladnie sledzimy parametry życiowe pacjenta i jesli sytuacja tego wymaga podajemy kolejną dawkę środka znieczulającego..

- A jaki odsetek pacjentow w ogóle nie budzi się z narkozy?

- Hm..jest Pani pierwszą osobą, która zadaje mi takie pytanie,  nie prowadzimy takich statystyk..

- To Pani chyba od niedawna wykonuje ten zawód, bo sądzę, że pacjentów to interesuje..

-Myli się Pani, czy ma Pani jeszcze jakieś pytania?

- No w tej sytuacji nie. Dziękuję.

Tabletka na sen, krotka podawędka z Paniami z sąsiednich łóżek. Sen. Oby ta noc nigdy się nie zakończyła. Tak bardzo się boję, mam wrażenie, że to sen z ktorego obudzę się z wielką radością. Niestety nadchodzi poranek.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

wtorek, 25 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  126 896  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Codzienna walka ze "znaleziskiem"" , radosci i smutki, sukcesy i niepowodzenia :), powodzenia, przemyślenia i stany umysłu...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 126896

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Favore.pl

Bloog.pl